T:

Magda: 606990691
Karolina: 501308727

Szyjemy na miarę, na już i na szczęście…

Kolejny wpis na naszym blogu zamierzałam poświęcić nowej kolekcji. Chciałam opisać Wam dlaczego jest taka piękna i jak fajnie spędziłyśmy czas projektując nowe modele sukienek do karmienia. O jesiennej kolekcji mogę napisać nieco później, a niedawno życie samo podsunęło mi inny temat…

O tym, że nasza marka została stworzona by rozwiązywać problemy odzieżowe wielu karmiących mam mówimy przy każdej nadarzającej się okazji. Nie jest to tylko tzw. „chłyt marketingowy”, ale prawda. Odkąd Karolina wpadła na pomysł szycia na miarę, mamy ręce pełne roboty. Ubieramy już nie tylko standardowe mamy karmiące naturalnie, ale jak się okazało odnajduje nas wiele mam niestandardowo wyjątkowych. Jedne są super filigranowe, drugie mają więcej wdzięków do otulenia, trzecie mają skomplikowany przód, a jeszcze inne ubolewają nad swoim tyłem. Ubieramy wszystkie. Tu wydłużamy, tam skracamy. Górę szyjemy wąską, a dół szerszy by tuszował to i tamto. Zmieniamy rękawy, dekolty i generalnie wszystko, co sobie życzycie.

Pani Kasia jest jedną z naszych niestandardowo wyjątkowych klientek. Zamówiła u nas wizytową sukienkę do karmienia na chrzciny swojego dziecka. Oryginalny projekt sukienki został dla niej specjalnie zmieniony, bo i potrzeby Pani Kasi były szczególne. Pech chciał, że realizacja zamówienia przeciągała się w czasie, ze względu na pourlopowy zator w szwalni, a gdy sukienka w końcu dotarła do Pani Kasi jakież było jej rozczarowanie, gdy okazało się, że jest zbyt krótka.

Dostałyśmy od niej bardzo smutnego maila. Nie takiego z pretensjami i żądaniem zwrotu pieniędzy, ale po prostu… bardzo smutnego maila. Pisała, że sukienka jest piękna, długo wyczekana, ale nie założy jej w najbliższą niedzielę na chrzciny, bo nogi też chciała zakryć nieco bardziej i że jest jej przykro, bo naprawdę zależało jej na tej sukience…

Byłyśmy akurat razem z Karoliną, gdy ten mail wpadł do skrzynki i nam również zrobiło się nieprzyjemnie po jego przeczytaniu. Założyłyśmy Silk&Milk po to by pomagać i wspierać mamy karmiące, ale tym razem sprawiłyśmy klientce wielki zawód. Gdy tylko popatrzyłam na Karolinę i zobaczyłam ten błysk determinacji w jej oczach od razu wiedziałam, że moje sobotnie plany rowerowe mogę włożyć między bajki. Widzicie, praca z Karoliną jest wielką przyjemnością i przygodą, ale musicie wiedzieć też, że to szalona baba, która jak się na coś uprze to „nie da się” jej nie interesuje.

„Naprawimy to! Zobaczysz! Jest piątkowy wieczór. Pani potrzebuje tę sukienkę na niedzielę rano. No to do roboty. Mamy cały dzień, żeby jej tę kieckę zorganizować. Ja stawiam szwalnie na nogi, a ty dzwoń do Pani, przeproś ją i powiedz, że my jej tę kieckę na jutro dowieziemy. Acha… i sprawdź tylko gdzie Pani mieszka.”

W duchu modliłam się wchodząc na stronę kuriera, żeby nie okazało się, że Pani Kasia jest szczęśliwą mieszkanką Juraty, Helu czy Gdyni, bo wizja nieplanowanej podróży na wybrzeże i walki z czasem nie były zachęcające. Zresztą jak miałabym wytłumaczyć mężowi, że nie może pójść na mecz i musi zostać z trójką dzieci, a ja i Karolina w tym czasie przemierzymy cały kraj, żeby dostarczyć jedną sukienkę i że to ma sens?

Chyba czuwała nad nami jakaś opatrzność, bo Pani mieszkała raptem 50 kilometrów od nas, a taka odległość to dla nas bułka z masłem.

No i udało się. Zrobiłyśmy to. Nową sukienkę dostarczyłyśmy na czas, a nasza wpadka pozwoliła nam osobiście poznać Panią Kasię. Byłyśmy jak Batman i Robin. Ok, nie musiałyśmy wybawiać całego Gotham City, ale wybawiłyśmy z sukienkowej opresji naszą klientkę, no i siebie.

To miłe uczucie komuś pomóc, pokazać że nam naprawdę zależy, postarać się ciut bardziej. Oczywiście, znawcy biznesu powiedzą, że nasze zaangażowanie było całkowicie nieopłacalne i z ekonomicznego punktu widzenia łatwiej byłoby przyjąć zwrot i zwrócić pieniądze. Hmmmmmm…Pewnie mają rację, ale oni nie widzieli uśmiechu na twarzy Pani Kasi.

Batman i Robin 🙂

Comments:

  • Lidia

    Myślę, że tak indywidualne podejście do klientek przyniesie owoce i dobrze wpłynie na markę czego bardzo Wam życzę. Nie zawsze co robimy musi przekładać się na szybki zysk a wartością dodaną jest radość z udanej akcji.

    3 września 2018 / 22:41

Dodaj komentarz:

Don't have an account?

Register

X